Czy Inkwizycja była święta?

Czy Inkwizycja była święta ?

 

6 kwietnia 1252 r. we włoskiej miejscowości Brianza opodal Medy, w lesie Farga, z rąk najemnych zabójców zginęło dwóch podróżujących dominikanów. Piotr z Werony, papieski inkwizytor Lombardii, wraz z towarzyszącym mu zakonnikiem, padli ofiarą morderców, wynajętych przez tajne sprzysiężenie heretyków – katarów.

 

Inkwizytora Piotra dopadł rzezimieszek imieniem Carino, uzbrojony w falcastro – oręż wyglądem zbliżony do kosy. Pierwszy cios przebił serce ofiary. Po drugim – ostrze uwięzło głęboko w czaszce. Umierający dominikanin, ostatkiem sił, zanurzył palce w swych ranach…

 

Kiedy okoliczni mieszkańcy dotarli na miejsce zbrodni, na drodze, obok martwego ciała inkwizytora, widniało wypisane krwią wyznanie wiary…

Inwazja katarów

 

W pierwszej połowie XI w. do Italii dotarła herezja katarów (albigensów). Wojowniczy odłam sekciarzy, zwany patarenami, dążył do krwawej rozprawy z wyznawcami Kościoła. Po zamieszkach w Brescii, kiedy to wypędzono miejscowego biskupa (1146), patareni zaatakowali posiadłości samego Ojca Świętego, przejściowo zdobywając nawet Rzym.

 

Agresywne działania kacerzy sprowokowały zbrojną kontrakcję katolików. W walce z herezją Kościół sięgnął po wyjątkowy instrument – Inkwizycję.

Święte Oficjum

 

Trudno znaleźć instytucję równie zajadle atakowaną i oczernianą przez wrogów Kościoła. Świętej Inkwizycji przypisywano najokrutniejsze zbrodnie. Miała ona wysyłać na stosy miliony niewinnych ofiar, rozpowszechniać stosowanie tortur, krępować swobodę myśli. Propaganda protestanckich, potem oświeceniowych i komunistycznych łgarzy dobrze zapadła w tzw. świadomość potoczną.

 

Autorzy antyinkwizycyjnych paszkwili na ogół nie zawracają sobie głów faktami. Choćby takim, iż trybunały inkwizycyjne działały wedle rygorystycznych przepisów, utrudniających ewentualne nadużycia (co w ówczesnym sądownictwie stanowiło prawdziwą rewolucję). Prowadzący śledztwo zobowiązany był do drobiazgowego ustalenia prawdy, pod karą równorzędną tej, jaka groziła oskarżonemu. Działania śledcze inkwizytorów zawsze poprzedzał ‚czas łaski’ (15 dni do 1 miesiąca); heretycy mogli ujawnić wtedy swe błędy, mając gwarancję łaskawego potraktowania. Oskarżonym udostępniano treść zeznań świadków, często też dysponowali obrońcami.

 

Nie da się zaprzeczyć, iż w śledztwach sięgano po tortury, ale też ich stosowanie ograniczały ściśle określone reguły (co w tamtym, okrutnym świecie stanowiło ogromny postęp). Co ciekawe, zeznanie złożone na torturach zyskiwało moc prawną jedynie wtedy, gdy oskarżony potwierdził je potem dobrowolnie.

 

Mało kto pamięta, że zdecydowaną większość wyroków orzeczonych przez inkwizytorów stanowiły kary pokutne – udział w pielgrzymce, odmawianie co pewien czas wybranej modlitwy, noszenie naszytego na ubraniu ‚znaku hańby’, ufundowanie w kościele świecy. Trybunał mógł też wymierzyć karę chłosty, więzienia lub śmierci. Ogromną część wyroków śmierci wykonano in effigie (w wizerunku) – miast oskarżonego palono na stosie jego portret lub kukłę.

Skala represji

 

Najsroższy z inkwizytorów, Hiszpan Torquemada, przeprowadził w swym kraju, w ciągu 14 lat, aż sto tysięcy procesów; stracono w ich wyniku dwa tysiące oskarżonych. Stanowi to około połowy wszystkich ofiar inkwizycji hiszpańskiej (uznawanej za najsurowszą), zgładzonych na przestrzeni czterech wieków. Nie sposób lekceważyć tych liczb, ale pozostaje też faktem, iż odpowiadający przed sądami świeckimi sami nieraz oskarżali się o herezję, by zapewnić sobie proces przed trybunałem inkwizycyjnym, przebiegający w bez porównania bardziej cywilizowanych warunkach.

 

Oprócz herezji przedmiotem inkwizycyjnych dochodzeń były też takie występki, jak bluźnierstwo, złupienie kościoła, niezachowanie tajemnicy spowiedzi, złamanie celibatu, bigamia, rozwiązłość seksualna, sodomia. Przed trybunałami Świętego Oficjum stawali mordercy, koniokrady i strażnicy więzienni winni zgwałcenia aresztantek; w Hiszpanii – również arabscy szpiedzy. I tak spośród 3.000 osób, ściganych w ciągu trzech wieków przez trybunał w Limie (Peru), jedynie 172 odpowiadały za czary, a za bluźnierstwo – 97; niedyskretnych spowiedników osądzono tam 109, zaś bigamistów – 297. Spośród tych 3.000 podejrzanych skazano na śmierć 30 osób (średnio 10 straconych na każde stulecie). We wszystkich hiszpańskich posiadłościach w Ameryce liczba śmiertelnych ofiar Inkwizycji nie sięgała setki. Daje to pewne pojęcie o represyjności Świętego Oficjum, jeszcze dziś oskarżanego czasem o ‚ludobójstwo’ i ‚masowy terror’

Nawrócony katar

 

Piotr z Werony urodził się we włoskiej rodzinie katarskiej. Podczas nauki szkolnej, jako młody chłopak, doznał łaski nawrócenia. Stał się gorliwym katolikiem, choć wychowujący go stryj – fanatyczny albigens – nie szczędził mu za to upokorzeń i chłosty. W czasie studiów na uniwersytecie w Bolonii Piotr spotkał św. Dominika. Z jego też rąk przyjął dominikański habit (1221).

 

Wyświęcony na kapłana Piotr zdobył sławę jako wybitny kaznodzieja. Jego kazania przyciągały tłumy wiernych. Szczególnie owocne wyniki dała mu praca w Mediolanie, wśród ludności zarażonej herezją katarów. Piotr, sam przecież pochodzący z kacerskiego środowiska, znający doskonale doktrynę sekty, potrafił precyzyjnie wykazać jej błędy. W 1250 r. Papież Innocenty IV, oceniając kwalifikacje dominikanina, powierzył mu godność inkwizytora Lombardii.

 

Inkwizytor Piotr niestrudzenie zwalczał wrogów Kościoła. Wobec szczególnie opornych zdarzało mu się orzekać kary aresztu. Najchętniej jednak wdawał się z kacerzami w dyskusje i publiczne dysputy. Jego nauczanie spowodowało wiele nawróceń. Katarzy poprzysięgli mu zemstę. Zorganizowali zbrodniczy zamach…

Inkwizytorzy-męczennicy

 

Piotr z Werony nie był jedynym inkwizytorem, poległym za Wiarę. Nieco wcześniej, w 1241 r., francuscy katarzy z twierdzy Montségur zamordowali inkwizytora Tuluzy Wilhelma Arnaud (potem beatyfikowanego) oraz dwóch jego towarzyszy.

 

15 września 1485 r., u stóp głównego ołtarza katedry w Saragossie, podczas odmawiania Ave Maria, zginął z rąk hiszpańskich Żydów inkwizytor Aragonii św. Pedro de Arbués de épila.

 

Cztery lata wcześniej w Sewilli aresztowania rozbiły żydowski spisek, zawiązany w celu zgładzenia dwóch miejscowych inkwizytorów.

 

W 1593 r. na Sycylii ciężko raniono w zamachu inkwizytora Luisa de Paramo, a w 1657 zamordowano tam inkwizytora Cisnerosa.

Kanonizacja

 

Zwłoki Piotra przewieziono do Mediolanu, by złożyć je w kościele św. Eustorgiusza. Na wiadomość o śmierci dominikanina tłumy mieszkańców wyległy na ulice, by uroczyście pożegnać swego inkwizytora. Przy grobie Piotra wkrótce zaczęły dziać się cuda. To tutaj nawrócił się kacerski ‚biskup’ Daniel z Giussano, który wstąpił potem w szeregi dominikanów.

 

Przysłana przez papieża Innocentego IV specjalna komisja wydała werdykt, na podstawie którego 9 marca 1253 r. inkwizytor Lombardii uznany został za męczennika, a następnie ogłoszony świętym.

Ostatnie zwycięstwo

 

Czterdzieści lat po kanonizacji Piotra z Werony, w klasztorze w Forli umierał starszy wiekiem zakonnik. Tylko nieliczni znali jego przeszłość. Brat Carino, dawny najemny morderca w służbie heretyków, pokutował w klasztornej celi za zbrodnię popełnioną niegdyś w lesie Farga.

 

Dzięki protekcji wysoko postawionych osobistości, skrycie wspierających spiskowców, Carino uszedł świeckiemu wymiarowi sprawiedliwości. Nie potrafił jednak uciec przed dręczącymi go wyrzutami sumienia. Z czasem nawrócił się, wstąpił do zakonu dominikanów, stając się w ten sposób współbratem swej ofiary. W klasztornych murach kajał się za przelaną kiedyś niewinną krew. Zakończył żywot w dominikańskim habicie, pojednany z Bogiem, po wielu latach pełnej wyrzeczeń, gorliwej służby Kościołowi.

 

Było to ostatnie zwycięstwo świętego inkwizytora.

 

Andrzej Solak

‚Nowa Myśl Polska’ 8.X.2002 r.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: